Przegląd ulubionych książek dla dzieci cz.1

Zawsze wychodziłam z założenia, że dobrych książek w domu nigdy za dużo. Zwłaszcza dla dzieci, takich z pięknymi ilustracjami, z interesującą treścią, która nierzadko kończy się wartościowym morałem. Sama często zaglądam na różne blogi książkowe, sprawdzam recenzje, wyszukuję. Nawet nie wiem kiedy zgromadziłam całkiem pokaźną kolekcję.

Mam to szczęście, że mój mały mężczyzna uwielbia książki, wybiera te, które chce żeby mu czytać . Sam też  chętnie je ogląda, opowiada sobie po cichu i pokazuje coś paluszkiem na obrazkach- dla mnie cudowny widok. Najbardziej lubi wierszyki, rymowanki, które szybko zapamiętuje i powtarza. Lubi też krótkie bajki.

Pierwszą naszą propozycją są właśnie bajki – wierszyki. Oprócz klasyków Brzechwy i Tuwima, które według mnie powinny znaleźć się w każdej dziecięcej biblioteczce, bardzo lubimy książkę „Cynamon i Trusia”. Wierszyki od stóp do głów Cynamona zawsze sprawiają że Aleks się śmieje, powtarza znane mu zwroty bo bardzo szybko wpadają w ucho.

„Cynamon i Trusia- wierszyki od stóp do głów”

Wierszyki – klasyki „Brzechwa dzieciom”, Julian Tuwim „Lokomotywa i inne wiersze”. Wydawnictwo Greg.

Te wierszyki, to wspomnienie mojego dzieciństwa, sporo z nich znam na pamięć. Poza tym zawsze mają jakieś przesłanie, pouczające zakończenie. Do tego piękne, kolorowe ilustracje. Nie możemy się od nich oderwać.

Ilustrowany Atlas Świata dla dzieci” – wydawnictwa Piętka

Jest naszym książkowym ulubieńcem. Książka wspaniała, pięknie wykonana, mnóstwo w niej ciekawych informacji, kolorowych rysunków etc. Mapy są duże, rozkładane, ze sporą ilością ilustracji zwierząt, roślin i budynków. Forma zdecydowanie dla małych odkrywców, gdyż na każdej planszy znajdują się mini książeczki z dodatkowymi szczegółami i informacjami. Moje dziecię jest akurat na etapie zadawania miliona pytań a dzięki tej książce rozwija swoją wiedzę. Książka ta wyjątkowo przypadła mu do gustu i najczęściej przechodzi przez jego małe łapki. To książka dla starszych dzieci więc z pewnością posłuży nam dłużej a przy okazji ile się nauczymy. Sama z przyjemnością do niej zaglądam.

Auta, maszyny, pojazdy i wszystko do jazdy. Richard Scarry.

Na pierwszy rzut oka książka sprawiała wrażenie dość chaotycznej z dużą ilością obrazków. Jednak po wczytaniu/wpatrzeniu się w nią, można samemu stworzyć mnóstwo opowiadań. Wszystko w niej jest ze sobą powiązane. Genialny pomysł na książkę dla młodszych dzieci, pobudza wyobraźnię,  usprawnia koordynację wzrokową czy rozwija spostrzeganie i uwagę. Z całego zlepku obrazków wyłania się opowiadanie o rodzinie świnek, wybierających się na piknik. Opowiadaniu towarzyszy mnóstwo  przeróżnych pojazdów, zarówno tych, które możemy spotkać na ulicy jak i wymyślone przez autora. Istny raj dla chłopaków, ale podejrzewam że nie tylko dla nich.

Wielkie gotowanie na ulicy Czereśniowej – przepisy na cztery pory roku. Wydawnictwo dwie siostry.

Ulicę czereśniową pewnie większość osób zna. Tym razem również się nie zawiedziecie. Wielkie gotowanie to nowość godna polecenia. Zawiera piękne ilustracje, proste i zdrowe przepisy, łatwe do wykonania razem z dziećmi. Dla młodszych i starszych.

Czas spędzony przy dobrej książce, w spokojnym miejscu jest dla nas magicznym rytuałem. A przy tym tyle terapeutycznych korzyści dla rozwoju emocjonalnego i intelektualnego dziecka. Dzięki obrazkom i opowiadaiom synek jest prowokowany do ciągłego zadawania pytań, wzbogaca w ten sposób słownictwo, cały czas poszerza wiedzę. Cudownie jest czytać dzieciom książki, zwłaszcza wieczorami, po kąpieli, przed zaśnięciem. Przy interesującej książce takie wieczory trwają jednak zdecydowanie za krótko…

Jakie są wasze ulubione książki dla dzieci ? Chętnie przeczytam, które Waszym zdaniem są warte polecenia.

Regionalne klimaty? czemu nie – Dymarki Świętokrzyskie

Regionalne imprezy mają w sobie coś magicznego, są okazją do bliższego poznania tradycji, dawnego życia, możliwości…

     Tym razem trochę z przypadku i ciekawości wybraliśmy się na 51 Dymarki w Nowej Słupi. Tyle dobrego o nich mówią ci co uczestniczyli w poprzednich edycjach, więc postanowiliśmy się przekonać.  Warto?

     Od pięćdziesięciu ponad lat Dymarki są pokazem dziedzictwa ludności zamieszkującej Góry Świętokrzyskie. Przez ten czas Dymarkowa wioska nieźle się rozbudowała, a podczas weekendowych uroczystości staje się pełną atrakcji. Warto posmakować tradycyjnie wypiekanych podpłomyków, wędzonych ryb, chleba ze smalcem i ogórkiem oraz wielu innych regionalnych pyszności. Warto w ogóle zobaczyć, pobyć, pobawić się, poczuć ten dymarkowy klimat. Dla młodszych dzieci są karuzele, trampoliny, kramiki z zabawkami i koralami, piłki wodne, wata cukrowa i mnóstwo, mnóstwo wszystkiego. Z drugiej strony nasz 2,5 latek najlepiej bawił się wyrabiając ziarna na mąkę, sprawdzając dawne narzędzia, czy dotykając tych wszystkich wioskowych dobrodziejstw. Starsze dzieci i dorośli mogą zapoznać się z tradycją dymarkową – czyli obejrzeć pokaz wytopu żelaza w specjalnych piecach ziemnych, jak robili to ludzie dokładnie 200 lat temu.  Fajnie jest zobaczyć widowiska z udziałem grupy rekonstrukcyjnej oraz wziąć udział w warsztatach artystycznych rzemiosł i nieźle się przy tym bawić. Dla wszystkich przybyłych, wieczorami organizowane są koncerty. W tym roku grali Golcowie ale i innych młodych zespołów nie zabrakło. To wszystko, to coś innego, nie codziennego, takie swojskie. Jeśli tylko nie pada deszcz, z pewnością będzie to dobrze spożytkowany, rodzinny weekend, ponieważ wszystko odbywa się pod chmurką na ogromnej powierzchni.

Powtórka już za rok…

Wygodnie, lekko, naturalnie … czyli mama- kobieta w męskim świecie

 

     Ubranie decyduje o tym  jak widzą nas inni ludzie, odzwierciedla nasz nastrój, pokazuje styl. Ubraniem najczęściej chcemy wyrazić siebie.  Jednak nie sam strój czy metka determinuje to jak w czymś wyglądamy. To o czym mówię, to przede wszystkim sposób poruszania się, gesty, mimika, sposób noszenia danej sukienki, dobierania dodatków czy… samoocena.

     Osobiście uważam, że najważniejsze jest to, jak kobieta postrzega samą siebie. Jak czuje się w ubraniu i własnej skórze. Bo po co nosić coś, czego się nie lubi lub nie jest się do końca przekonanym? tylko dlatego, że jest modne? bez sensu.  Dobrze jest znać własny styl i wybierać, ubrania które dają poczucie swobody i jednocześnie odzwierciedlają kim się jest. Zwłaszcza będąc mamą na pełen etat z niezliczoną ilością prac domowych i zawodowych- kiedy brak czasu dla siebie. Nie powinno to oczywiście być pretekstem do tego aby stać się abnegatką.

     Proste rozwiązania sprawdzają się w każdej sytuacji. Na co dzień noszę  bardziej klasyczne stroje z minimalistycznym dodatkiem. Wybieram je tak,  żeby były eleganckie, nowoczesne i wygodne.

     Przede wszystkim zwracam uwagę na jakość materiałów. Tegoroczne lato jest wyjątkowo bogate w moje ulubione lny, więc i wybór ogromny.  Nie muszę mówić o właściwościach tego materiału bo pewnie większość doskonale zna jego zalety. Moim faworytem są proste, lekkie, długie spódnice. Najczęściej  noszone do białych T-shirtów lub wzorzystych bluzek.  Są one naturalne i bardzo kobiece. Sprawiają, że idąc przez miasto sylwetka sama się prostuje a przewiewny materiał dodaje niesamowitej gracji. Nawet delikatnie pogniecione dodają lekkości i szyku w każdej sytuacji. Ja przepadłam…