Mama, kobieta w męskim świecie- sukienki

Rzadko ubieram spodnie. Chyba że mam ciekawą bluzkę lub klasyczną koszulę. Za to sukienki darzę miłością szczególną. Czuję się w nich mega kobieco, a to przecież wystarczający powód.
Jesień to przede wszystkim różnorodność kolorystyczna ale i ubraniowo- dodatkowa. Pięknie prezentują się zarówno długie jak i krótkie sukienki. Do tego płaszcze, kurteczki, rajstopy, swetry i te wszystkie dodatki, coś wspaniałego. Nawet jak pada deszcz pięknie wyglądają kalosze z krótkimi sukienkami.
Ciężko mi się rozstać z letnim różem więc sentymentalnie jeszcze sięgam po ubrania i dodatki w tym kolorze, zwłaszcza moją ulubioną bluzę od MKTP . Zestawiam ten kolor jednak z ciemniejszymi akcentami.
Tej jesieni moja słabość do sukienek wygrała. Jesienna kolekcja By The Moon zauroczyła mnie materiałami, kolorami, wzorem. W ich sukienkach czuję się wyjątkowo, przez jakość materiału po wzór i kolorystykę. Jednym słowem trafili w mój gust totalnie. Kratki i paski to wzory ponadczasowe i bardzo uniwersalne. Pasują do wielu stylizacji, przede wszystkim jednak jako mama pracująca stawiam na wygodę i jakość. Tak, wygoda to drugie imię tej marki. Cena może trochę odstrasza, jednak wolę kupić dwie idealne w których czuję się świetnie niż 10 sezonowo- chwilowych.  Póki co chcę, żeby ta cudna, kolorowa jesień za szybko się nie skończyła…

BY THE MOON – squares dress BY THE MOON– stripes tube dress.
Bluza- MKTP
Mokasyny – AandPmocs

Mama w męskim świecie – inspiracje

Z doświadczenia wiem, że przy małych dzieciach niewiele jest czasu na częste malowanie paznokci, robienie czasochłonnych maseczek czy peelingów kawowych.  Każdą wolną chwilę poświęcam im, a kiedy ucinają sobie popołudniowe drzemki biegam jak poparzona i potykam się o rurę od odkurzacza, żeby przygotować składniki na obiad czy między czasie zetrzeć odciski małych paluszków z lustra.

Tak, niektóre mamy darowały by sobie tej syzyfowej praktyki, ale ja po prostu muszę się narobić i już. Lubię usiąść choćby na te 5 minut z kubkiem zimnej już kawy, z poczuciem ogólnego ładu. Oczywiście później narzekam, że brakuje czasu na „luksusy” dla siebie, że lakier odpryśnięty a ja nie wyspana marzę o kilkuminutowym prysznicu bez dziecięcej widowni. Pewnie, że bywa i tak. Bycie mamą pracującą, zajmującą się domem i dziećmi bywa trudnym zadaniem. A teraz od mam wymaga się bycia perfekcyjną w niemalże wszystkim, no i klops, bo do ideału mi daleko.

Przy dwu i pół latku oraz półrocznym maluchu w ciągu dnia muszę być maksymalnie czujna. Zdiagnozować potencjalne zagrożenia, zapobiegać im, być na każde ich zapłakanie ale i dłuższa cisza bywa niepokojąca… Bawić się z jednym i jednocześnie karmić drugiego. Taka różnica wieku ma swoje plusy i minusy. Jednym zdaniem, obaj są absorbujący i potrzebują sporo uwagi. Taki tryb wymaga od mojego ciała sporo wysiłku.

Ulubiona część doby to późne wieczory, oczywiście jak maluchy śpią a my ogarnęliśmy dom. Z poczuciem, że kuchnia wysprzątana, blaty błyszczą, łazienki doprowadzone do ładu, mogę spokojnie usiąść do komputera. Do tego kubek ciepłej herbaty z pomarańczą, ulubiona bluza z kolekcji hibbou i ogrzewające stopy skarpetki. Wystarczy, żeby zregenerować wewnętrzne siły.

W tym moim czasochłonnym macierzyństwie znalazłam kilka sprawdzonych kosmetyków o genialnym składzie, mega szybkich i zdrowych przepisów na przekąski do kawy, ulubionych seriali czy książek. To jest coś co mogę szczerze polecić.

1. Serial.
The 100. Polecam na chłodne, wspólne wieczory. Ogląda się go z zaangażowaniem a historia jest na tyle ciekawa i zaskakująca, że wciąga od pierwszych odcinków. Do tego ten klimat przetrwania ludzi, którzy znaleźli się w położeniu kryzysowym , mnóstwo sytuacji wydawać by się mogło bez wyjścia, trudnych wyborów, nagłych zwrotów akcji. Pięknie pokazana siła przyjaźni, miłość, rodzina. Serial trzyma w napięciu do ostatniego odcinka. Po jego obejrzeniu za każdym razem cieszę się, że mam ciepły dom, nie muszę nigdzie uciekać i mogę oddychać świeżym powietrzem każdego ranka.

2. Szybkie i zdrowe słodkości.
Lubię zapach ciasta zaraz po upieczeniu, jednak kiedy nie mam siły ani czasu na wymyślanie wypieków robię bardzo proste i szybkie ptasie mleczko, czekoladę z bakaliami czy rafaello z kaszy jaglanej. Dziś podzielę się z Wami przepisem na ulubione ptasie mleczko truskawkowe z gorzką czekoladą. Przepis zaczerpnięty z jednego z ulubionych profili na instagramie. Jeśli nie macie dużo czasu na pichcenie ani ochoty na podjadanie dzieciom kinderków to będzie strzał w dziesiątkę. Poza tym zdrowe więc nie trzeba się ograniczać.
Potrzebujecie jedynie dobrego blendera, 2 galaretek o smaku truskawkowym, kostkę sera białego (najlepszy półtłusty ok 250g) i gorzką czekoaldę.
Wystarczy rozpuścić trochę więcej niż 1,5galaretki w 250ml wrzącej wody, schłodzoną porządnie zblenować wraz serem białym na płynną masę. Przelać do pudełka czy dowolnej formy (nie dużej) i po ok 20 min powinno stężeć. Polać gorzką czekoladą, rozpuszczoną uprzednio w kąpieli wodnej i na 10 min do lodówki. Później można już tylko pokroić i delektować się smakiem. Pycha…a młody jak przepada.

3. Idealne kosmetyki, super nawilżające o wspaniałym składzie.
Krem ultranawilżający – Resibo.
Kiedyś do jednego z moich zamówień dostałam jego próbkę i od tej pory się z nim nie rozstaję. Poza tym, że ma naturalny skład i tym, że super nawilża, nie jest tłusty, szybko się wchłania, i można od razu stosować go jako bazę pod makijaż.

Serum od Iossi.
Ja używam dwóch: 1. Serum nawilżająco wygładzające z awokado, drzewem sandałowymi kwasem hialuronowym. (Wystarczy dwie krople z rana zraz po umyciu twarzy). 2 Serum intensywna regeneracja wiesiołek i baobab na noc. Nakładam przed snem po dokładnym demakijażu i nie trzeba mi nawet maseczki. Skóra jest z rana pięknie gładka i przyjemna w dotyku.

4. Bronzer do twarzy w kamieniu Swederm bronzing stone.
Kiedy brakuje słońca, wystarczy muśnięcie bronzerem i cera natychmiast nabiera delikatnego blasku. Jakby była muśnięta letnimi promieniami. Plus za brak rudych, błyszczących pigmentów oraz za ekologiczne pudełko z lusterkiem. Bardzo wydajny.

5. Woda różana
Jak wiadomo ma wspaniałe właściwości zdrowotne, oczyszcza, nawilża, działa przeciwbakteryjnie, tonizuje i odświeża skórę. Najlepiej spradzwdza się podczas pielęgnacji wieczornej, zamiast toniku, przed kremem lub serum na noc. Wystarczy przetrzeć twarz wacikiem nasączonym wodą. Można zrobić samemu lub kupić w wielu sklepach, ja mam tą od KTC.

6. Matowa pomadka Isa Dora
To moje absolutnie ulubione odkrycie. Pomadka wspaniała, chciałoby się ją mieć w każdej torebce. Delikatna konsystencja, nie wysycha na ustach, pięknie je matuje i nadaje wymarzony kolor. Cena ok 60zł

7.Krem do rąk
Latem prawie nie używam, za to jesienią dłonie aż się proszą o nawilżenie. Ostanio stosuję krem Evree. Dostępny w Rossmanie. Bardzo wydajny, pięknie pachnie, szybko nawilża i niewiele kosztuje, ok 8 zł.

6. Książka Charlotte Link-Dom sióstr.
Dawniej książki czytałam o każdej porze dnia, z maluchami jest to niemałe wyzwanie dlatego wyszukuję tylko te warte polecenia. Dom sióstr Charlotte Link zaprezentowano na jednym z moich ulubionych blogów i faktycznie, wspaniała. Jedna z tych, na które trzeba poświęcić trochę czasu. Warto, ponieważ czyta się ją dosłownie wszędzie i przy każdej choćby krótkiej okazji. Autorka wspaniale buduje klimat, szczegółowo opisuje emocje, osoby, wspaniała miłość i tajemnica. Polecam a z pewnością się nie zawiedziecie.

 

Najbardziej męski świat…

 

Wkrecili mnie w ten męski świat a ja się nie wzbraniałam i teraz mam. Tak…mam możliwość uczestniczenia w tych wszystkich chłopskich imprezach, wyprawach, wycieczkach, pokazach. Znam bohaterów zygzaka mcqueena, super wings i psiego patrolu.  Cieszę się z zakupu mini motocykla jak kiedyś z lalki Matela. Buduję z młodym te wszystkie wymyślone forty, fortece, siłownie, piekarnie na środku salonu. Uczestniczę przy naprawie kompresora, krzesła i lodówki drewnianymi narzędziami, sczepiam ze sobą te wszystkie tory, ścigam się autami i podczas sprzątania dziecięcego pokoju jestem piratem lub poszukiwaczem skarbów  … I wiecie co? ta inność w porównaniu do dawnych wspaniałych, dziecięcych zabaw lalkami, w matki, ciotki i księżniczki jest dla mnie niesamowita… uwielbiam ten ich świat. Jaki on jest twórczy, ciekawy, porywający, wymyślny, naprawdę za każdym razem inna,  piękna przygoda.

Tym razem zabrali mnie na największy  Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego. Ten męski klimat, gdzie mnóstwo najnowocześniejszych maszyn, czołgów, zastosowań, dronów, pocisków i innych jest dla mnie cały czas czymś nowym. Odkrywam te wszystkie technologie razem z nimi. Podziwiam kobiety w męskich ciężkich butach, oficerskich mundurach. Chciałabym strzelać i prowadzić choćby jednego z tych ogromnych hummerów przeznaczonych do zwlaczania dronów. I cieszę się, że mogę w tym wszystkim uczestniczyć, choćby jako widz. Dzięki nim odkrywam życie na nowo.  Wszystko dlatego, że jestem mamą chłopaków i żoną mężczyzny, który organizuje nam te wszystkie atrakcje. Jednym słowem bomba.

I na koniec kolor ulubionej jedwabnej koszuli na tle masywnego moro zaakcentował mój kobiecy pobyt w tym walecznym świecie…