Zdjęcia z ostatniego miesiąca

Ostatni miesiąc to jesienne, nieco chłodniejsze dni, delikatne promienie słońca, zapach mokrej trawy o poranku, parzonej kawy, ciepłe skarpety wieczorem i wspólne chwile.

Każdy cieplejszy dzień wypełniony był długimi spacerami po łąkach, leśnych ścieżkach, naszych ulubionych, wydeptanych szlakach…. Chłopaki zbierali grzyby, więc na zimę jesteśmy przygotowani. A jak pachną suszone…o rety.

Powoli przestawiamy tryb, przygotowujemy się do prawdziwej jesieni, do krótszych dni i długaśnych wieczorów przy pachnących świecach i książkach. Ku mojej ogromnej uciesze dzieciaki idą spać wcześniej i więcej mamy czasu dla siebie. Do deszczu i szarówki za oknem też się przyzwyczajamy a kaloszy już nawet nie chowam.  W kuchni sezonowo, dynia, gruszki, pomarańcze, rozgrzewające zupy, pieczone bataty, tarty z jabłkami i orzechami włoskimi. Ogarnęła mnie tarto-mania, wymyślam więc co rusz i do kawy opcja idealna.

Jesień nadaje innych kolorów w naszym życiu.  Intuicyjnie wybieram szarości, beże, brązy, zielenie. Otulam się kocami i zmieniam kolory poszewek na poduszki. Zaopatruję chłopaków w ciepłe czapy a sobie owijam szyję długimi szalikami.  Chociaż czasem pogoda sprawia, że wcale nie chcę wystawiać nosa nawet na chwilę na zewnątrz, to jesień jest porą roku którą uwielbiam właśnie przez ten domowy, ciepły klimat. Domowa piekarnia, w której znajdują się „piec, kanalizacja, węgiel, klienci, ciężarówka do transportu chleba, krany i wiele, wiele innych…”

Herbata malinowa. 

#Moje wszystko

 

Jestem wulkanem energii, nie lubię czekać w kolejkach do kasy czy do dentysty. Jak mam coś zrobić to chcę to mieć jak najszybciej za sobą. Meczę się rutyną i kiedy nic się wokół mnie nie dzieje. Na spotkania przychodzę 10 min przed czasem a najlepiej się organizuję kiedy mam dużo zajęć. Odkąd pamiętam zawsze żyłam na wysokich obrotach…

Dopiero co mój pierwszy synuś był słodkim, ciekawskim bobaskiem, mówiącym na zegar- gagan i krzyczącym jak mało który gdy czegoś chciał. Dopiero co, a ja ciągle nie mogłam się doczekać kiedy zacznie siadać, mówić, chodzić czy jeździć na rowerze. Wyczekiwałam z niecierpliwością każdy następny moment w jego pięknym rozwoju.

Kiedy ponownie zostałam mamą dwukilogramowego okruszka życie zwolniło, moje macierzyństwo nabrało innych kolorów. Nie mogłam się napatrzeć na tego maleńkiego człowieczka, który mieścił się swobodnie na jednej ręce. Nie mogłam się nacieszyć jego delikatnością i kruchością…
Teraz, nie myślę już o tym kiedy nastąpi kolejny etap. Chcę zatrzymać każdą chwilę z nimi na dłużej. Odrysowuję te wszystkie cztery kochane stopki i rączki żeby pamiętać, wdycham mocniej zapach malutkich łepków i uciapanych mlekiem bluzeczek. Robię zdjęcia, wpisuję do zeszytu ich słowa. Nagrywam wszystkie malutkie osiągnięcia. Na każde urodziny piszę list. Nie chcę niczego przeoczyć. Zwolniłam tempo i widzę więcej, mniej wymagam od życia, bardziej się cieszę daną chwilą. I jak śpią wtuleni, ja nie mogę się oderwać, nie mogę przestać całować tych ciepłych nóżek. Nie przestaję myśleć jak to dobrze, że mam ich śmiech, krzyk i odbite na oknie kuchennym rączki, piach w salonie przyniesiony z podwórka w małych adidaskach i porozrzucane po domu grzechotki, auta i przybory kuchenne służące do zabawy w piekarnię. Bo oni mają te rączki i nóżki, śmieją się jak są radośni i płaczą jak im źle, obejmują mnie, psocą i wypełniają sobą przestrzeń. I choć jest ciężko wszystko pogodzić to ja wiem, że kiedyś ten nasz dom nie będzie już taki kolorowy, głośny jak teraz. I kiedy zaczynam marudzić, że mi dziś zbyt ciężko, że wyszłabym gdzieś sama, to jak śpią i mam tą wyczekiwaną ciszę to czegoś mi brakuje. Odpoczywam i ładuję akumulator na kolejny dzień pełen zabaw, pisków, wrzasków i noszenia na rękach.

Jakie to cudowne móc się cieszyć tym codziennym prostym i dostępnym na wyciągnięcie ręki scenariuszem. Cieszyć się chwilami i tworzyć w tych malutkich osóbkach wspomnienia domu, dzieciństwa, zapachów. Bardziej się chce celebrować wszelkie okazje i każde święta, wyciągać z każdego dnia jak najwięcej ale i przestać podążać za ideałem. Fajnie jest być tu i teraz nie pragnąc ciągle więcej i więcej, zwłaszcza rzeczy, które cieszą przez chwilę. Wtedy człowiek ma poczucie wolności i potrafi docenić to co posiada.

 

O tym jak uwielbiamy piec ciasteczka :)

Podzielę się z Wami przepisem na dwa rodzaje przepysznych i zdrowych ciasteczek. Czekoladowe z czerwoną porzeczką – smakiem przypominające brownie (obłędne) oraz zbożowe z marchewką i jabłkiem. Najlepiej przygotowane wspólnie z maluchami, które uwielbiają je robić i jeść. Ja ostatnio raczę się nimi do kawy bo to mała i zdrowa przekąska. Jedyny problem polega na tym, że szybko znikają… – Do dzieła…

Ciasteczka z czekoladą i czerwoną porzeczką. (nasze ulubione)

Składniki:
– 100 g gorzkiej czekolady min 70% zawartości kakao,
– 130g masła miękkiego pokrojonego na kawałki,
– 200 g cukru brązowego,
– 1 jajko,
– 2 łyżeczki cukru waniliowego,
– 180g mąki pszennej,
– ½ łyżeczki proszku do pieczenia,
– ½ łyżeczki sody,
– szczypta soli,
– 150g czerwonych porzeczek. (ja daje raz czerwone raz białe lub takie i takie)

Wykonanie:

Czekoladę rozdrobnić lub zetrzeć na tarce o grubszych oczkach, przełożyć do innego naczynia. W osobnej misce utrzeć masło, cukier brązowy, waniliowy, jajko. Dodać mąkę, sodę, proszek, sól, zmiksować. Dodać czekoladę, wymieszać. Rozgrzać piekarnik do temp. 180 stopni. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Formować łyżką kulki układać na blaszce i spłaszczać. Układach na ciastkach porzeczki. Piec 10 min, w razie potrzeby wydłużyć czas do 15 min.

Ciastka zbożowe z jabłkiem i marchewką.

Składniki:
– pół średniej marchewki,
– pół średniego jabłka,
– 100g płatków owsianych błyskawicznych,
– 100g mąki pełnoziarnistej lub zwykłej jeśli nie macie,
– 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
– 1 łyżeczka cynamonu,
– 3 łyżki masła,
– 1 jajko,
– łyżeczka ekstraktu z wanilii,
– 100 ml miodu.

Wykonanie:

  1. Piekarnik rozgrzać do 170stopni, obieramy jabłko i marchewkę i ścieramy na tarce na małych oczkach. W misce mieszamy płatki owsiane z mąką, proszkiem do pieczenia i cynamonem.
  2. Do drugiej miski wbijamy jajko, dodajemy roztopione i przestudzone masło, wanilię, miód, mieszamy dokładnie.
  3. Dodajemy jabłko i marchewkę, mieszamy do połączenia się wszystkich składników i nabieramy łyżką masę i formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego, kładziemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i lekko spłaszczamy. Pieczemy 12 minut.