Regionalne klimaty? czemu nie – Dymarki Świętokrzyskie

Regionalne imprezy mają w sobie coś magicznego, są okazją do bliższego poznania tradycji, dawnego życia, możliwości…

     Tym razem trochę z przypadku i ciekawości wybraliśmy się na 51 Dymarki w Nowej Słupi. Tyle dobrego o nich mówią ci co uczestniczyli w poprzednich edycjach, więc postanowiliśmy się przekonać.  Warto?

     Od pięćdziesięciu ponad lat Dymarki są pokazem dziedzictwa ludności zamieszkującej Góry Świętokrzyskie. Przez ten czas Dymarkowa wioska nieźle się rozbudowała, a podczas weekendowych uroczystości staje się pełną atrakcji. Warto posmakować tradycyjnie wypiekanych podpłomyków, wędzonych ryb, chleba ze smalcem i ogórkiem oraz wielu innych regionalnych pyszności. Warto w ogóle zobaczyć, pobyć, pobawić się, poczuć ten dymarkowy klimat. Dla młodszych dzieci są karuzele, trampoliny, kramiki z zabawkami i koralami, piłki wodne, wata cukrowa i mnóstwo, mnóstwo wszystkiego. Z drugiej strony nasz 2,5 latek najlepiej bawił się wyrabiając ziarna na mąkę, sprawdzając dawne narzędzia, czy dotykając tych wszystkich wioskowych dobrodziejstw. Starsze dzieci i dorośli mogą zapoznać się z tradycją dymarkową – czyli obejrzeć pokaz wytopu żelaza w specjalnych piecach ziemnych, jak robili to ludzie dokładnie 200 lat temu.  Fajnie jest zobaczyć widowiska z udziałem grupy rekonstrukcyjnej oraz wziąć udział w warsztatach artystycznych rzemiosł i nieźle się przy tym bawić. Dla wszystkich przybyłych, wieczorami organizowane są koncerty. W tym roku grali Golcowie ale i innych młodych zespołów nie zabrakło. To wszystko, to coś innego, nie codziennego, takie swojskie. Jeśli tylko nie pada deszcz, z pewnością będzie to dobrze spożytkowany, rodzinny weekend, ponieważ wszystko odbywa się pod chmurką na ogromnej powierzchni.

Powtórka już za rok…