Nasze malutkie miejsca…

Są takie miejsca, które wyciszają, dodają energii, chce się do nich wracać. Miejsca, gdzie za dzieciaka biegało się z kanapką w ręku do samego wieczoru, zbierało ślimaki, wspinało po drzewach…  Te miejsca  żyją w nas jako obrazy licznych zabaw i młodzieńczych spotkań.
Teraz, kiedy spacerujemy po tych okolicach z własnymi dziećmi, odkrywamy je na nowo. Przyroda sprawia, że każda pora roku czyni je piękne, za każdym razem  inaczej. Lasy, pola, kamieniołomy, rzeki- jakie  wielkie szczęście, że mamy je w zasięgu ręki bo to nasza odskocznia od codziennych trosk. Wracamy do domu po ciężkim dniu i mamy tą cudowną ciszę, zieleń, kwiaty i własne malutkie miejsce na ziemi.

Te leśnie ścieżki nie znudzą mi się chyba nigdy. Z resztą, maluchy również za każdym razem znajdują tam inne skarby.

Nie wychodzimy z domu bez kremu do twarzy. Nasz ulubiony to niezmiennie  ten od Musteli odżywczy z cold cream. Jest naprawdę świetny na każdą pogodę i  wyprawę. U nas nie tylko chroni ale i odżywia. KLIK

Nasz ulubiony kamieniołom. Latem woda jest tak niebieska, że z góry widać ogromne ryby. Ale zimą też jest pięknie.
Płaszczobluza od MKTP to mój najlepszy wybór. Jak pewnie zauważyliście na każde wyjście ubieram się warstwami.

Tak sobie myślę, że „wybrałam” mu najlepszego tatę pod słońcem.

Rowy, krawężniki, górki, kamienie- to jego żywioł.

Odkąd pamiętam zawsze i wszędzie się wspinał i tak już mu zostało.

Mój ukochany kamieniołom.  Wy też pewnie macie mnóstwo takich miejsc, które dzięki takim obrazom z przeszłości  są w Waszych sercach wyjątkowe.

Magia lasu- grzybobranie

Jakbym miała szczerze powiedzieć z czym kojarzy mi się relaks, spokój, ukojenie byłby to pewnie spacer po lesie… Świeży, pachnący liśćmi, mchem, poziomkami i grzybami.

Wycieczka do lasu na grzyby to naprawdę genialny pretekst żeby oddychać tym wspaniałym klimatem, napawać się spokojem, ciszą, cieszyć bliskim kontaktem z zielenią. Dla dzieciaków to cała wyprawa, bo przecież trzeba się przyszykować, zabrać kalosze i wiaderka. A jaka radość ze znalezienia grzyba, poziomki, piórka, szyszek, mrowiska… tyle przecież tam rzeczy do odkrycia.

Są takie chwile kiedy tego nam właśnie trzeba, uciec od wszystkiego i czerpać z natury. Aleks jest wtedy w swoim żywiole – odkrywa, zadaje mnóstwo pytań, uczy się, jest tak szczęśliwy jakby był na najpiękniejszym placu zabaw, nie trzeba mu najlepszych zabawek. Dla nas to przede wszystkim wspólne spędzanie czasu z dala od zgiełku, miasta, ludzi. Najtańsze i najprostsze z możliwych:) W świecie, w którym człowiekowi się wiecznie spieszy, gdzie brak jest czasu dla najbliższych, a praca i stres towarzyszą nieustannie.

Terapeuci przekonują, że każdy człowiek ma takie drzewo przy którym czuje się najlepiej, które ma dla niego specjalne właściwości lecznicze. Dla mnie to sosna, nie potrafię wytłumaczyć co takiego w sobie ma, że tak wspaniale koi. Na podwórku mamy trzy, piękne, rozłożyste, osiemdziesięcioletnie, które skradły moje serce od pierwszego wejrzenia. W dzieciństwie były ramionami mojej huśtawki, teraz służą moim synkom tworząc piękne wspomnienia…